piątek, 4 listopada 2011

Co z tą książką?

     Jak informuje Fundacja Literatury 60 % Polaków nie czyta nawet 1 książki rocznie! Gazeta.pl donosi, że większość 15-latków nie potrafi czytać tekstu ze zrozumieniem. Straszne.Często odwiedzam biblioteki, w których zazwyczaj świeci pustkami i nie chodzi mi bynajmniej o puste półki -co to, to nie!
   W związku z powyższym kołacze mi się po głowie pytanie: co z książkami? Czy kiedyś znikną? 
   Wątpię w to, ale i wydaje mi się to prawdopodobne. Tak, wiem, że jedno drugie wyklucza. Zaraz rozwinę swoją, jakże pokrętną drogę rozumowania.
  Z jednej strony nie potrafię sobie wyobrazić świata, w którym nie będzie książek; książek papierowych, pachnących farbą drukarską. Co poczęliby ze sobą pisarze? Co zrobiliby miłośnicy książek??
   Patrząc jednak z innej perspektywy - 100 lat temu czy ktoś był w stanie sobie wyobrazić to, co dzisiaj jest oczywiste i codzienne: komputery, internet, telefony komórkowe etc? Rozpatrując problem pod tym kątem - niestety - może się kiedyś okazać, że książki będę tylko jako zabytki w muzeum, ludzie będą je oglądać i dziwić się, że kiedyś coś takiego istniało...
   Oby nie.

9 komentarzy:

  1. Postępu nie zatrzymasz...
    Czym jest BLOG, jak nie odmianą wirtualnego pamiętnika, książki, który w odróżnieniu od papieru można edytować i zmieniać do woli, gdy kartkę papieru można zapisać tylko raz.
    I właśnie z tego względu odchodzą do lamusa książki (papier), gdyż stają się nieekonomiczne - dziś można mieć małą bibliotekę w kieszeni (np w telefonie komórkowym :)
    Poza tym, odnośnie czytania... Ludzie nadal czytają i to się nie zmieni... jednak czytają tylko to, co najważniejsze - głównie informacje, ponieważ szkoda czasu na czytanie np czegoś sprzed iluś tam lat (dajmy na to np 50lat) gdyż większość nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości i staje się zbędna.
    Obecnie jesteśmy zarzucani tyloma informacjami, że ledwo starcza nam miejsca w pamięci, więc ograniczamy czytanie tylko do niezbędnego minimum.
    Oczywiście cały mój wywód tyczy się ludzi już w wieku powyżej 25 lat, głównie wykształconych jak ja (mgr.inż.), gdyż aby nabyć odpowiednią wiedzę (morał) - trzeba czytać książki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. "Oczywiście cały mój wywód tyczy się ludzi już w wieku powyżej 25 lat"
    Oczywiście, bo młodsi nie czytają niczego. Generalizuję wiem, ale naprawdę spotkać 14-latka, który czyta cokolwiek to nie lada sztuka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy, a czy te informacje są naprawdę takie najważniejsze? I czy to, co jest sprzed 50 lat, ale pokazuje, że są rzeczy, które się nie zmieniają i co skłania do refleksji jest zbędne? I czy każdego, kto ma mgr można uczciwie nazwać "wykształconym"? (nic osobistego)
    Dzisiaj ludzie mają multum informacji w głowie, ale niekoniecznie potrafią je wykorzystać, zastanowić się nad nimi, znajdywać najlepsze rozwiązanie. Człowiek bez refleksji, Człowiek "ekonomiczny", jak komputer - który ma pełno programów, tylko jakoś tak w zastosowaniu mu nie idzie - takie pokolenie chcemy mieć? Nieużytkowe (pozornie!) nie znaczy zbędne.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Darka... Maja... macie rację - wszystko zależy od punktu widzenia, gdyż człowiek kształci się przez całe życie :)
    Ale... co najbardziej drastyczne... rosnące bezrobocie (w tym inż, mgr, dr...) świadczy o tym, że wykształcenie nie daje gwarancji pracy, czyli 'przydatności' w społeczeństwie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. cd...
    Dlatego tak mało osób młodych angażuje się w czytanie czegokolwiek (nawet instrukcja obsługi to wyzwanie).
    Co mu z tego przyjdzie, że będzie się 'kształcił' i rozwijał swój intelekt, jak później przyjdzie mu latanie do Urzędu Pracy i 'proszenie' o jakąś pracę :(
    W takim razie nic dziwnego, że 'jest jak jest' i większość czytanie książek i kształcenie się ma dosłownie w du*** :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy:
    Instrukcja obsługi to zawsze było wyzwanie ;)
    Własnie problem w tym, że wszystko chcemy skracać i robić użytkowym w takim sensie instant. Efekt ma być już tu i teraz. I albo za mało się o tym mówi, ze czytanie jest potrzebne albo ludzie już może nie chcą tego słuchać. Dostanę pracę, fajnie - tylko co z tego, jeżeli po kilku latach moja praca będzie tylko rutyną a ja nie będę chciała i potrafiła nic zmienić. Ok, będzie pensja tylko czy będziemy szczęśliwi z tej naszej użytkowości rutynowej? (sorki że język taki dziwny, tak mi się lepiej/szybciej pisze)

    OdpowiedzUsuń
  7. Język ok - wszystko zrozumiałem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słuchajcie - czyta się nie tylko po to, żeby zdobyć wiedzę. A czytanie dla przyjemności? Polecam Wam tekst Szymona Hołowni o książkach właśnie http://religia.tv/index.php?typ=blog_wpis&id=221

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytanie dla przyjemności... No właśnie - tylko zależy co się czyta ;)
    Poza tym nawet jak coś mnie ciekawi i czytanie sprawia mi przyjemność to i tak (niestety) po kilku stronach zaczyna mnie mulić, czuję senność i powieki same się zamykają :P ehh...

    OdpowiedzUsuń