środa, 6 października 2010

Odpowiedzialność



Do popełnienia tego wpisu popchnęła mnie wiadomość, że od 8 listopada będzie w sprzedaży nowa książka Szymona Hołowni.
Mój tok rozumowania, może nieco pokrętny, wyglądał następująco:
wreszcie tyle czasu wyczekiwana książka – super! -> Hm, jeśli ja mam takiego kręćka na punkcie wszystkiego co hołowniane (a mam!), to pewnie są tacy, którzy  reagują na Dodę, czy (o zgrozo) Jolę Rutowicz tak jak ja na Szymona…
 I tu przestało mi się podobać.
Ludzie, szczególnie młodzi, podatni na wpływy, szukają autorytetów. Jeśli znajdują je w mądrych, ułożonych osobach to jest super, ale jeśli przykład biorą z artystów palących publicznie Biblię, takich, którzy IQ mają sporo poniżej przeciętnej, czy w inny sposób powykręcanych to ja się boję.
Boję się o nich i boję się o wygląd naszego kraju, gdy to pokolenie już dorośnie.
Bo czego może nauczyć swoją postawą bądź twórczością Nergal, Jola Rutowicz, Justin Bieber czy Hannah Montana? No mnie się wydaje, że niczego.
A to na takich „gwiazdkach” dzieciaki, młodsze i starsze, się wzorują. Bo oni są na topie, ich styl jest lekki, łatwy i przyjemny. A wszyscy chcemy, żeby było nam w życiu fajnie. Tylko, że ja wolę, żeby mi było fajnie w sposób, który pokazuje mi np. Szymon Hołownia, a nie w sposób szerzony przez, dajmy na to, Paris Hilton.
Autorytety należy sobie wybierać mądrze. Tyle, że do mądrego wyboru trzeba dorosnąć. Jest super, gdy 13, 14-latkowie obierają sobie za wzór  Owsiaka, Dalajlamę czy papieża. Jednak większość dzieciaków woli wulgarnego hip-hopowca, czy pannę znaną z tego, że jest znana.
Wkurza mnie motto życiowe  niektórych sław : „nie ważne co mówią, ważne, żeby nazwiska nie przekręcili”. Otóż przede wszystkim istotne jest to co mówią, a to zależne jest tylko od postępowania tychże sławnych ludzi.
Jakże cudownie byłoby, gdyby ludzie słynni  z rozkładówek kolorowych czasopism, czy przeróżnych portali plotkarskich czasem zastanowili się nad sobą i wzięli odpowiedzialność za to, co sobą reprezentują!



12 komentarzy:

  1. Noo super wpis ;) a jak tam? Bloga na newsweeku już nie prowadzisz? :)
    Co do autorytetów :) Nie wiem czy James byłby dobrym autorytetem- bo nie jest moim głównym celem w życiu, bawić się w klubach nocnych, itp, itd xD - ale kocham jego muzykę.
    Szymon- tak cenię tego ludzia! świetny jest! i to co mówi... jest bardzo mądre, ale nie szaleję za nim tak jak Ty! :)
    Hmm, zawodnicy :)- są dla mnie autorytetem w tym jak jeżdża ;D konno. :) ale osobiście tych ludzi nie znam, słyszałam o jednym takim ulubionym że to lansiarz-akurat sama to zauważyłam milion razy ;) a jak się wkurzy jest chamem, choć to się przeczy, bo gdyby był, to by mi nie odpisał na list.
    No... kurcze! wychodzi na to, że nie mam życiowego autorytetu! Nie no mam... :) Jest nim Andrzej Poniedzielski i Artur Andrus- o jeny, świetni goście! naprawdę... chcialabym mieć taką mądrość, inteligencję, poczucie humoru jak oni :) :) Szymon tez jest the best- ale za dużo osób go lubi by się na nim krok w krok wzorować. Chciałabym mieć taką zdolnosć przemawiania jak on! I... to chyba tyle. :)
    Pozdrawiam. Ju ;*
    P.S. Omg, ale Ci zaśmiecam bloga, tym moim komentem xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zaśmiecasz :) Fajnie, że chce Ci się komentować. A blog na redakcji zostaje, ale od teraz będzie tylko polityczny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A Ju, jeszcze jedno. Piszesz "Szymon tez jest the best- ale za dużo osób go lubi by się na nim krok w krok wzorować." - rozwiń to, bo nie bardzo wiem, co ma jedno z drugim wspólnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm... ok. :) Rozwinę myśl xd właściwie-trochę to palnęłam bez sensu, byle cos nawiązać do Szymona. Chodzi o to, że ma gościu autorytet, jest naprawdę świetny, i warto go naśladować. Ale dla mnie on nie będzie autorytetem bo ma już grono ludzi,którzy go naśladują.(Ty i dziewczyny) Ja się na kogos takiego nie nadaję ;) Bo ... nie czytam wszystkich jego książek :)A dyskusje na temat wiary, to już wgl mi nie wychodzą. :) I tyle. :]

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, tu nie chodzi o rozmowy na tematy wiary czy okołokościołowe i nie jest tak, że ja go naśladuję (nie chodzę codziennie do kościoła, nieraz w niedzielę też nie, no i nie pamiętam kiedy u spowiedzi byłam). Ja Szymona lubię i cenię za to, że jest dobrym człowiekiem, że otwarcie mówi o swojej wierze i za to, że komuś takiemu jak ja umie 'pokazać', że Bóg i wszyscy Jego święci są fajni, a Kościół to nie tylko księżą molestujący dzieci i biskupi wożący się mercedesami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj, witaj :)
    Zastanawiam się, czy ja mam autorytet? Taki całościowy to chyba nie, z każdego biorę sobie po trochu.

    A do młodzieży faktycznie trudno przebić się z jakimś wartościowym przekazem. W sposób naturalny wybierają to, co łatwiejsze, a tej łatwizny panoszy się teraz tyle, że głowa boli.

    Trochę zapłodniła moją myśl wzmianka o Nergalu. Czytałam wywiad z tym człowiekiem. Oczywiście, znasz mnie, nie zgadzam się z jego wnioskami, z jego postępowaniem, z jego sposobem buntu. Palenie Biblii jest przejawem totalnej kontestacji, która wywołuje wręcz przerażenie we mnie... Ale mam wrażenie, że on się buntuje dokładnie przeciwko tym samym rzeczom, które wkurzają Ciebie, mnie, Hymona i jeszcze parę innych miłych osób :) - tylko wybiera inną formę buntu. Forma jest, oczywiście, no... brak słów, ale częściowo faceta rozumiem. I rozumiem młodzież, która fascynowałaby się Nergalem. On niesie ze sobą przekaz, którego nie popieram, ale o coś mu chodzi. Na swój pokręcony sposób chce zmienić świat na lepsze. Jest koszmarny, ale szczery, prawdziwy.
    I bałabym się, gdyby ktoś taki stał się kiedyś autorytetem moich dzieci, ale doceniam ciężar jego radykalizmu. I bałabym się stokroć bardziej, tysiąckroć bardziej, gdyby idolem moich dzieci miałaby być osoba pokroju Joli Rutowicz. Polukrowana próżnia przeraża mnie bardziej niż agresywny sprzeciw.

    I dzięki, że mi to uświadomiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Autorka
    Po pierwsze - stanowczy sprzeciw przeciwko obniżonemu IQ :) Tacy ludzie są niemądrzy, ale niekoniecznie mało inteligentni. Chciałabym, żeby to nie było mylone. Mi jest łatwiej, ze wględu na mój przyszły zawód, dlatego też przekazuję dalej.
    Przykład: Forrest Gump był mozę mniej inteligentny, ale starał się nie postępować głupio.
    Co do młodzieży... hm... Racja. Oni strasznie szukają akceptacji. I to fakt, zę czasem jak trafią, takie "autorytety" będą mieć w tym czasie. Ale nie wszystkim to zostaje. Z niektórych rzeczy się wyrasta. Co nie znaczy, ze trzeba to olać. Z nimi trzeba rozmawiać. I to z wielką cierpliwością, tolerancją. Być mozę nam jej często brakuje. Czy my byliśmy lepsi? Nie wiem. Może po prostu lepiej wtedy trafilismy?

    @Ju
    Czy ja wiem, czy my naśladujemy Szymona?
    Staram się brać od niego to, co mi pomaga. Ciężko mi go nazwać idolem. Autorytet...hm... Kawałęk, tak. Ale nie zawsze się z nim zgadzam.
    Nie wiem, czy są jakieś kryteria na "nadawanie się" na to, zeby Hymon był Twoim autorytetem. I czy musisz go naśladować we wszystkim, czytać wszystko, co jego? Ja męczę od grudnia zeszłego roku Monopol na zbawienie, bo tak. Tabletki raz w życiu chyba widziałąm na żywo, nie pamiętam czy dokończyłam Ludzi na walizkach :) My nie mamy być następnymi Szymonami. Mamy być Justyną, Darią, Magdą, Kasią, Gosią, Eweliną, Olgą, Agnieszką, Darkiem... i tak dalej :)

    Uściski dla was. Sorry za błedy, już nie bede poprawiać, ok? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. @Autorka
    Po pierwsze stanowczy sprzeciw przeciwko niskiemu IQ. Ludzie z twoich przykładów zachowują się głupio, co nie znaczy, że nie są inteligentni. Chciałabym, żeby to nie było mylone. Mi, dzięki mojemu przyszłemu zawodowi jest łatwiej, dlatego przekazuję dalej. Przykład: Forrest Gump był mniej inteligentny, ale starał się nie zachowywać głupio.
    Co do młodzieży... hm... racja. Oni bardzo potrzebują akceptacji. I to faktycznie potem zależy, na kogo trafią, od kogo ją (albo coś podobnego do niej otrzymają) ten będzie ich "autorytetem". Ale potem też się z tego wyrasta, choć nie zawsze chyba. To nie powód oczywiście, żeby nie reagować. Trzeba rozmawiać - i to z wielką cierpliwością, tolerancją. Nam czasem jej brakuje. Ale czy my jesteśmy lepsze? Może my po prostu, parę lat temu, lepiej trafiłyśmy?

    @Ju
    Ja nie naśladuję Szymona :) Biorę sobie z tego co mówi, co robi, to, co mi pomaga. Autorytet... hm... Może właśnie w kawałku. Nie zawsze się z nim zgadzam.
    Nie wiem, czy są jakieś kryteria na "nadawanie się", aby Szymon był Twoim autorytetem. Nie naśladuję go, Monopol męczę od grudnia zeszłego roku, Tabletki widziałam raz w życiu na żywo, nie pamiętam, czy doczytałam Ludzi na walizkach do końca. ;)
    My nie mamy być drugimi Szymonami - mamy być Justyną, Darią, Gosią, Agnieszką, Kasią, Olgą, Magdą, Darkiem... itd ;-)
    Uściski dla was.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Maja
    To pojechałaś imionami z forum ;)
    "Po pierwsze stanowczy sprzeciw przeciwko niskiemu IQ. Ludzie z twoich przykładów zachowują się głupio, co nie znaczy, że nie są inteligentni."
    Kiedy właśnie mi nie chodzi tylko o tych, którzy zachowują się głupio, ale też o tych co mają niskie IQ.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niepotrzebnie zestawiłaś Negrala z innymi artystami przez ciebie wymienionymi, inny format, mimo iż nie jestem fanem tego rodzaju muzyki potrafił on zaistnieć na światowym rynku muzycznym. kolejną sprawa ludzie którzy zachowują się głupio czeto mają bardzo wysoki IQ czego przykładem jest Doda, która w doskonały sposób tworzy obraz swojej osoby który się doskonale sprzedaje.
    A ty jako politolog powinnaś wiedzieć co to jest kreowanie wizerunku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak Anonimie, tylko w przypadku Nergala chodziło mi głównie o spalenie Biblii - nic więcej przeciwko facetowi nie mam.
    Kreowanie wizerunku, kreowaniem, a IQ to IQ. Nie chodzi mi o osoby, które mają spory iloraz inteligencji a udają głupszych, ale o tych, którzy mają niskie IQ a udają mądrych... albo nawet niech nie udają mądrych, niech będą sobą (Jola Rutowicz) - ci są znacznie groźniejsi.

    OdpowiedzUsuń
  12. wiesz, ja się akurat wczytałam w teksty Hannah Montana, i ci którzy dla niej piszą wcale nie mają tak źle na myśli. :) te teksty mają coś w sobie...
    dobrze, jednak rozumiem o co ci chodzi. Autorytety? Ja w wieku 14 lat.. chyba nie miałam takowych. Miałam idoli.. I myślę że do dziś tak mam. Nie wiem czy mam osobę na której wzorowałabym się. O której mówiłabym: chcę być taka jak ja.
    I ten Owsiak.. też trochę dla mnie źle trafione, no.
    I owszem, boję się o przyszłość. Ale też nie chcę być pesymistką. Bo i w moim pokoleniu/roczniku, dziś już na studiach też było wiele osób o które się bałam. Ale później okazało się jak wiele osób ma jednak dobrze poukładane w głowie. Ja tam wierzę w ludzi :)
    Aaa, i cieszę się że jesteś na blogspocie ;-)

    OdpowiedzUsuń