piątek, 23 grudnia 2011

Pigułki szczęścia

     Bezsenna noc. Któraś z rzędu. W mojej głowie jest po prostu zbyt dużo myśli, żeby móc spokojnie zasnąć. Niestety nie są one pozytywne. Całkiem niedawno oglądałam film Woodego Allena " Życie i cała reszta" - główny bohater w pewnym momencie stwierdza: " Popełniłbym samobójstwo, ale mam tyle problemów, że to nic nie rozwiąże". I tak się właśnie czuję. Zanim ktoś postawi mi diagnozę depresja i każe skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą uprzedzam, że nigdzie nie pójdę, chociaż zapewne początki depresji mam. Wracając do moich problemów - w sumie większość z nich jeszcze się nie wydarzyła. Dziwne? Może. Właściwe to nawet nie tyle są jakieś tam kłopoty, co niepewność tego, co się wydarzy (może za tydzień, a może za 3 lata) i jak ja się w tym odnajdę. Poza tym to trochę też może użalanie się nad sobą, ale dzisiaj jest jeden z dni "jestem gruba, brzydka i nikt mnie nie kocha" - typowe u mnie w okresie świąteczno - sylwestrowym.
     Żyjemy w XXI wieku - medycyna, nauka, technologia wyrwały tak do przodu, że w głowie nie mieści się, iż kiedyś można było umrzeć na gruźlicę czy zapalenie płuc. Dlaczego więc nikt do tej pory nie zdołał wymyślić kolorowych pigułek (legalnie!) sprzedawanych w aptekach bez recepty. Żółte na szczęście, czerwone na miłość, zielone dawałyby satysfakcję, różowe radość, a niebieskie kolorowe sny.

6 komentarzy:

  1. Za dużo myślisz... niepotrzebnie ;)
    Głowa do góry Darka :)
    ----------
    Robert

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie myślę tylko o tym, żeby jakoś przebrnąć przez święta i sylwestra. Potem postaram się ogarnąć.

    OdpowiedzUsuń
  3. A co takiego strasznego w Świętach i Sylwku, że musisz 'jakoś przebrnąć' przez ten czas??
    ----------
    Robert

    OdpowiedzUsuń
  4. Hubert: Nie będę Ciebie oceniał. W dawaniu rad i dodawaniu otuchy też jestem beznadziejny.
    Zapytam tylko: co u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, święta przeżyłam - nie należały do najbardziej udanych w życiu, ale nie były też najgorsze. I spać ostatnio mogę. Problemy nie zniknęły, ale póki co przejawiam postawę: zacznę się martwić dopiero wtedy, kiedy katastrof już się stanie.
    Teraz skupiam się na realizowaniu postanowień noworocznych, życzcie mi powodzenia :)
    PS. Hubert - fajnie, że jesteś :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Hubert: Życzę Ci hmmm powodzenia - się wysiliłem!
    Też się cieszę, że Cię czytam.

    OdpowiedzUsuń